Wrzesień 1943 r.

Miesiąc obfituje w wydarzenia: opanowanie Końskich, akcja na pociąg pod Wólką Plebańską, 

1 września 1943 r. - opanowanie Końskich

Wieczorem 31 sierpnia Zgrupowanie „Robota” (kwaterujące prawdopodobnie na Kamieniarskiej Górze) przystąpiło do realizacji kolejnego zadania którym było opanowanie Końskich. Zadanie trudne bowiem w mieście i okolicy stacjonowało około 1800 niemieckich żołnierzy i funkcjonariuszy. Oddział liczył w tym czasie 64 żołnierzy plus przebywająca z nim grupa dywersyjna Franciszka Salaty „Huragan”, ze Smarkowa (nie znamy jej liczebności).

     Oddział został podzielony na grupy, którym przydzielono konkretne zadania. Przed godziną 24 poszczególne grupy znalazły się na swoich pozycjach wyjściowych, podchodząc do miasta od strony Koczwary.
-jako pierwsze do działania przystąpiło ubezpieczenie, grupa Franciszka Salaty „Huragan”, która jeszcze przed północą , w rejonie Koziej Wsi, wykonało na drodze ze Skarżyska zaporę drogową.
W samym mieście jako pierwsza do akcji wkroczyła grupa „Robota”, która przy pomocy pracownika ZEORK, Prasał, wyłączyła w stacji transformatorowej elektryczność. Nastąpiło to tuż przed północą i było sygnałem do rozpoczęcia akcji.
-sekcja pod dowództwem Stanisława Kołodziejczyka „Bandera” miała ogniem ckm ryglować położone na północnych obrzeżach miasta koszary niemieckie. Ogień ciężkiego karabinu maszynowego prowadzony na koszary od początku zniechęcił znajdujących się tam żołnierzy do jakiejkolwiek akcji. Podjęli oni jedynie wymianę ognia. Kiedy jednak zaciął się ckm, było to już w drugiej godzinie akcji, okupanci zaczęli poczynać sobie coraz śmielej. Ogień z partyzanckiej broni ręcznej nie mógł ich powstrzymać. Stąd zaczęli się oni w sposób zorganizowany wycofywać.

-grupa pod dowództwem Mariana Janikowskiego „Kmicic” obeszła miasto i przez teren getta przedostała się do hali targowej przy ulicy 3 Maja 25 (dziś teren placu targowego przy ul. Spółdzielczej). Grupa ta wystawiła ubezpieczenie: dwie sekcje rkm pod dowództwem Jan Zbigniew Wroniszewski "Znicz" i Herwina Smalca „Herwin”. Ogniem swojej broni skutecznie blokowały one areszt oraz prawdopodobnie budynek koszar żandarmerii przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej (budynek szkoły). W tym czasie pozostali żołnierze ładowali na zarekwirowaną furmankę przydatne materiały znajdujące się w halach. W drugiej godzinie akcji zacięły się oba karabiny maszynowe ubezpieczenia. Także tu słabszy ogień skłonił Niemców do bardziej śmiałego posuwania się w kierunku partyzantów. Szczęśliwie był to już koniec akcji i ubezpieczenie zaczęło wycofywać się w wyznaczonym kierunku.


-grupa pod dowództwem „Robota” dotarła w rejon ulicy Jatkowej (od strony parku) gdzie wystawiono ubezpieczenia w kierunku więzienia i żandarmerii. Pozostali żołnierze dostają się do magazynów Społem mieszczących się przy dzisiejszej ulicy Partyzantów (teren zajmowany dziś przez sklep spożywczy i sąsiednie przedsiębiorstwa) . Wysłani w miasto żołnierze sprowadzili samochód ciężarowy, na który załadowano odzież, tekstylia i inne artykuły. Z chwilą zacięcia rkm z grupy „Kmicica” także w okolice ulicy Jatkowej dociera niemiecki patrol. Dalszy jego marsz zostaje jednak powstrzymany ogniem broni ręcznej.

-w mieście działał także patrol likwidacyjny pod dowództwem Stanisława Janiszewskiego „Dewajtis” w składzie Tadeusz Chmielowski „Bartek” i NN „Leon”. Ten ostatni pochodził ze Śląska. Biegle znał niemiecki więc patrol podawał się za niemiecką policję co ułatwiło mu wykonanie zadania. Patrol w ciągu dwóch godzin zlikwidował pięciu agentów na których były wydane wyroki przez Wojskowy Sąd Specjalny. Przed wykonaniem każdej egzekucji, żołnierze odczytywali skazanym werdykt sądu.


     W końcowych minutach akcji widać było coraz śmielsze poczynania Niemców co związane było z zacięciami broni maszynowej. Na szczęście na wieży kościoła wybiła godzina druga co było dla wszystkich grup sygnałem do odwrotu. Większość grup wycofała się ulicą Tarnowskich i zebrała na przejeździe kolejowym. Stamtąd przez Pomyków i Piłę dotarli do Smolarni, gdzie czekało ubezpieczenie pod dowództwem „Huragana”. Biwak urządzono na Kamieniarskiej Górze.
     Efekt propagandowy akcji był olbrzymi. W czwartą rocznicę wybuchu wojny oddział Armii Krajowej zajął miasto powiatowe. Ogniem broni ciężkiej zablokowano niemieckie oddziały. Po stronie okupanta zginęło prawdopodobnie 7 żołnierzy. Strona atakująca nie straciła ani jednego człowieka. Nie było także rannych, a zdobycz materialna pozwoliła na wyekwipowanie oddziału.