Gmina Krasocin

     W czasie II Rzeczypospolitej Gmina Krasocin była o wiele mniejsza od aktualnych granic bowiem część dzisiejszego terenu Gminy Krasocin zajmowała istniejąca wtedy Gmina Oleszno. W skład Gminy Krasocin w ówczesnych granicach wchodziły następujące miejscowości: Brygidów, Karolinów, Wojciechów, Mieczyn, Jakubów, Stojewsko, Borowiec, Lipie, Krasocin, Sułków, Nowy Dwór, Gruszczyn, Występy i Czostków.

Teren placówki

     Placówka obejmowała teren całej gminy Krasocin choć nie we wszystkich miejscowościach udało się stworzyć struktury. Wieś Stojewsko zamieszkała była przez kolonistów niemieckich, którzy od początku okupacji rozpoczęli działalność w strukturach okupacyjnych. To właśnie mieszkaniec tej wioski Herman Sterlack został pierwszym wójtem gminy z nadania okupanta. Z początkiem 1940 r. Niemcy skierowali go do innych zadań, a nowym wójtem został dotychczasowy sołtys Stojewska, także kolonista: Ginter Gotfryd. 

Gmina Krasocin

     Młodzi koloniści utworzyli w wiosce posterunek. Specjalnie w tym celu wybudowano barak obok kościoła, który w późniejszym czasie został ogrodzony drutem kolczastym. Bardzo często przebywali tam, a nawet nocowali żandarmi z sąsiednich gmin. W czerwcu 1943 r. w wiosce zakwaterowano nawet na pewien czas (nie dłużej niż do września) kilku żołnierzy SS ze skierowanej na ten teren 2 kompanii 22 pułku policji SS.
Szczególne środki ostrożności nie pomogły. Oddział partyzancki AK Mieczysława Tarchalskiego „Marcin” dwukrotnie opanował wioskę, ale o tym w dalszej części. Ostatecznie na przełomie lipca i sierpnia 1944 r. koloniści wyjechali ze Stojewska, ale związane jest z tym kolejne niemieckie morderstwo o którym w dalszej części.
     W samym Krasocinie Niemcy umiejscowili stały posterunek Schutzpolizei (Schupo) czyli Policji Porządkowej potocznie nazywaną żandarmerią. Mieścił się on w budynku szkoły powszechnej.

Konspiracja

     Początek konspiracji na terenie gminy związany jest z osoba Jana Gajdzińskiego z Borowca. Już 19 października 1939 r. zgłosił się on do kwaterującego w gajówce Wysoka Góra koło Lasocina (teren Gminy Oleszno) majora Henryka Dobrzańskiego „Hubal”. Nie wiemy jakie zapadły ustalenia, nie był to jeszcze czas kiedy „Hubal” budował własną organizację konspiracyjną. Niewątpliwie jednak sama wizyta Gajdzińskiego świadczy, że jego celem było prowadzenie walki.

    Zapewne na przełomie 1939/40 roku powstają struktury Placówki Krasocin Służby Zwycięstwa Polski (później ZWZ-AK). Jej twórcą był Jan Gajdziński który pod pseudonimem „Orzeł” dowodził nią przez cały czas okupacji.

Placówka Krasocin

Obejmowała teren całej Gminy Krasocin i nosiła kryptonim „Uroczysko”. Kolejne oznaczenia cyfrowe placówki to: 4 i 14.

Komendant Placówki:

chorąży Jan Gajdziński „Orzeł”, „Jazon”

Zastępca Komendanta:

Kehl Bartłomiej „Piast”

Wywiad pocztowy

Wywiad na poczcie w Krasocinie prowadził listonosz Jan Ziętal „Wąchacz”.

Magazyn broni

Magazyn broni zlokalizowany był na bagnach Wytoki i można było do niego dopłynąć jedynie łódką. Na jednym ze wzniesień zakopana była wysmołowana skrzynia. Od jesieni 1942 roku opiekuje się magazynem Stanisław Bojaś „Niedźwiedź”.

Patrol dywersyjny

Dowódcą patrolu dywersyjnego był kapral Kaliszewski Władysław „Ryzykant”.

     Stan osobowy placówki na dzień 30 maja 1944 r. wynosił 85 członków, w tym jeden oficer. Jej oficjalne uzbrojenie stanowił: 1 rkm, 1 pm, 25 karabinów i 5 pistoletów.

     Zapewne na przełomie 1942/43 w strukturach organizacyjnych dokonano dodatkowego podziału na drużyny i plutony. Udało nam się ustalić tylko częśc obsady stanowisk:

Dowódca plutonu obejmującego całą placówkę: Kehl Bartłomiej „Piast”. 

Dowódca drużyny w Krasocinie: Jasnos Tomasz „Huragan”,
-sekcyjny Pasiński Teofil „Zefir”,

Dowódca drużyny w Czostkowie: Wróbel Jan „Modry”

W Strukturze II Rejonu

M.Tarchalski "Marcin"

     Od maja 1942 roku teren Obwodu Włoszczowa został podzielony na Rejony jako pośrednie szczeble dowodzenia. Do czerwca 1944r. było ich pięć. Placówka Krasocin wchodziła w skład Rejonu II obejmującego także Placówki: Kluczewsko, Oleszno i Dobromierz.
Komendantem Rejonu miał zostać ppor. Józef Strychalski „Blondyn” (dowódca plutonu w Placówce Dobromierz), ale ostatecznie odmówił (powody nie są nam znane).
     Ostatecznie od maja 1942r. Komendantem Rejonu został Tadeusz Pałys pełniący w tym czasie funkcję Komendanta Placówki Kluczewsko. Niestety prawdopodobnie w lipcu 1942r. zdekonspirowany musiał opuścić teren obwodu.
     20 października 1942r. Komendantem Rejonu został skierowany przez Komendę Okręgu Mieczysław Tarchalski „Marcin”. Funkcję tą pełnił do czerwca 1943r. kiedy to Komendant Obwodu Włoszczowa mianował go kierownikiem Kierownictwa Dywersji (Kedyw) Obwodu. Od tego czasu przez rok Rejon nie miał komendanta.

Reorganizacja Rejonów

     W czerwcu 1944 r. Komenda Obwodu Włoszczowa zreorganizowała pracę Rejonów zmieniając ich nazwę na Podobwód (uczyniono tak w całym Okręgu) zmniejszając jednocześnie ich ilość do trzech. Placówka Krasocin weszła w skład Podobwodu III, który otrzymał kryptonim „Orzeł”. Komendantem Podobwodu został mianowany Józef Piotrowicz „Wybój”, który mieszkał w tym czasie w dworze Konrada Niemojewskiego w Olesznie.
     Odtąd w skład Podobwodu wchodziły następujące placówki: Kluczewsko, Oleszno, Krasocin, Dobromierz, Włoszczowa miasto, Włoszczowa gmina, Kurzelów i Secemin.

Tajne nauczanie

Tablica upamiętniająca kierownika szkoły w Krasocinie.

     Prawdopodobnie na przełomie 1939/40 w Krasocinie rozpoczyna się tajne nauczanie. Zapewne w pierwszym okresie jego organizatorem był Józef Gajdziński, kierownik szkoły w Krasocinie. Został aresztowany 11 czerwca1940 r. we Włoszczowie podczas konferencji kierowników szkół. Wywieziony został do obozu KL Dachau gdzie 14 marca 1941 r. został zamordowany.
     Nie zatrzymało to rozwoju procesu tajnego nauczania. Przykłade niech będzie żona zamordowanego Józefa Gajdzińskiego, Helena, która mimo tragedii w dalszym ciągu uczyła dzieci zakazanych przedmiotów.

     Musimy jednak przyznać, że nie wszędzie udało się uruchomić tajne komplety. Wyjątkiem były wsie Stojewsko i Brygidów gdzie mieszkała duża liczba osób o niemieckiej narodowości.
     Prawdopodobnie w 1942 r. powołano Powiatową Komisję Oświaty i Kultury. Gminę Krasocin reprezentował w niej Marian Bednarski (kolejny kierownik szkoły w Krasocinie).

Podziemie ludowe

     Stronnictwo Ludowe tworzyło tajną organizację wojskową podlegającą dowództwu politycznemu. Przyjęła ona nazwę Bataliony Chłopskie. Także na terenie Gminy Krasocin powstały struktury organizacji na czele który stał Tomasz Jasnos „Huragan” mieszkający w Krasocinie. Niestety nie wiemy jak liczna była organizacja i kto do niej należał.
     W sierpniu 1943 roku kierownictwo powiatowe BCh podjęto decyzję, że rezerwowe plutony przejdą pod komendę AK. Proces rozpoczął się już latem 1943 r. ale ostateczne porozumienie zawarto w listopadzie 1943r. Sprawy obsady stanowisk mieli regulować Komendanci Placówek. Podczas przekazywania ludzi okazało się, że tak jak na innych terenach, ci sami konspiratorzy są jednocześnie w obu organizacjach.
     Ostatecznie w Placówce Krasocin struktury BCH przeszły do Armii Krajowej. Tomasz Jasnos „Huragan” objął funkcje dowódcy drużyny w Krasocinie.

Podziemie narodowe

     Stronnictwo Narodowe także tworzyło organizację konspiracyjną podlegającą dowództwu politycznemu. Nie mamy informacji jak wyglądały struktury organizacji.
Wschodnia część gminy znajdowała się w orbicie Rejonu Małogoszcz NSZ. W jego skład wchodziła Placówka Występy której Komendantem był Władysław Goszczyński. Struktury NSZ funkcjonowały także w innych miejscowościach: Placówka Cieśle: Komendant Szczepan Pakuła „Płot” czy Placówka Skorków gdzie Komendantem był Zygmunt Libera „Cyklista”. Te dwie ostatnie placówki nie wchodziły wtedy w skład Gminy Krasocin, ale znajdują się w niej dziś.
Latem 1944 r. część członków struktur NSZ podporządkowało się Armii Krajowej. Nie wiemy jednak czy tak zrobili członkowie wymienionych placówek.

Poniżej przedstawiamy akcje które przeprowadził na terenie Gminy Krasocin członkowie NSZ z Rejonu Małogoszcz:
-21 kwietnia 1943 r. – patrol pod dowództwem por. Józefa Nynka „Szczęsny” odbiera w Cieślach poborcy podatkowemu zebrane fundusze. Nakazano też poborcy wystawienie dokumentów, że wszyscy gospodarze uregulowali zaleglości. Na całą kwotę „Szczęsny” wystawił pokwitowanie.
-17 maja 1943 r. patrol NSZ odbiera niemieckim urzędnikom bydło zabrane w ramach kontyngentów. Zostało ono zwrócone gospodarzom.
-maj/czerwiec 1943 r. – w miejscowości Występy u młynarza o nazwisku Bott który był właścicielem wiatraka partol NSZ wykonał karę chłosty na niemieckim nadzorcy pracującym w wapiennikach w Bukowej.
-24 sierpnia 1943 r. – liczący około 40 ludzi oddział NSZ zgrupował się koło wsi Ludynia. Za stacją kolejową Ludynia Dwór zatrzymano semaforem pociąg towarowy. Bez strat własnych rozbrojono czterech wartowników. Niestety w pociągu nie znaleziono broni.
-8 września 1943 r. – patrol NSZ pod dowództwem por. Józefa Nynka „Szczęsny” zgrupował się w lesie koło Ludwinowa. Celem akcji było opanowanie majątku w Gruszczynie gdzie kwaterowało czterech niemieckich strażników. Podczas akcji ranny został Antoni Jamorski „Klon”, Zginął jeden Niemiec. Zdobyto broń. Zarekwirowano dużą ilość bydła i żywności.

Akcje

Z Placówką Krasocin związanych jest kilka akcji zbrojnych, które opiszemy w kolejności chronologicznej: 

14 sierpień 1943 r. – akcja na wozy w Sułkowie

     Patrol z oddziału partyznackiego Mieczysława Tarchalskiego "Marcin" pod dowództwem Marcinkowskiego „Dąb” przeprowadził koło Sułkowa zasadzkę na transport zboża zebrany przez Niemców od rolników z terenu gminy. Akcję przeprowadzono w lesie w kierunku na Włoszczową. Podczas zatrzymywania transportu wywiązała się walka podczas której ranny został jeden Niemiec z eskorty. Pozostali poddali się. Część zboża zatrzymano na potrzeby oddziału, a resztę rozdano okolicznym gospodarzom. 

15 sierpnia 1943 r. - aresztowania w Sułkowie

Nagrobek pomordowanych mieszkańców Sułkowa.

     15 sierpnia 1943 roku w odwecie za przeprowadzoną dzień wcześniej akcję żandarmi z Łopuszna przeprowadzili w Sułkowie aresztowania. Pojmano siedem osób. Wszyscy byli związani z konspiracją. Rodziło to podejrzenia, że lista osób nie była przypadkowa, ale została ustalona przez niemieckich współpracowników. Akcja oddziału partyzanckiego była w tych okolicznościach jedynie pretekstem do przeprowadzenia represji. Niezależnie od powodów aresztowano siedem osób:

Goszczyński Aleksander „Dąb”,

Klim Ignacy „Mały”,

Świeboda Jan „Maciej”,

Szałański Bolesław „Sosna”,

Tłustochowicz Stanisław „Kaktus”,

Trybek Jan „Marny”,

Włodarski Stefan „Jesion”.

Żandarmi transportowali aresztowanych na posterunek w Łopusznie. Według relacji Adolfa Landla „Felek” (żandarm z posterunku w Łopusznie) samowolnie zabili oni aresztowanych. Egzekucję przeprowadzili żandarmi po minięciu wsi Mieczyn, na skraju lasu. Już po zakończeniu wojny ciała pomordowanych zostały ekshumowane i przeniesione na cmentarz w Krasocinie gdzie ponownie je pochowano, a na pamiątkę postawiono specjalną tablicę (na zdjęciu).

8 październik 1943 r. – opanowanie Stojewska

     8 października około godziny 17 w okolicę Stojewska dotarł oddział partyzancki AK Mieczysława Tarchalskiego "Marcin". Celem akcji było opanowanie wioski zamieszkałej przez niemieckich kolonistów, zabrani ich broni oraz ciepłej odzieży (zbilżała się zima). Żołnierzy podzielono na trzy grupy. Ubezpieczenie stanowiła drużyna „Dęba” wyposażona w dwa ręczne karabiny maszynowe. Liczyła ona dziewięciu żołnierzy i zajęła stanowiska w rowach przy krzyżówce dróg Włoszczowa – Łopuszno i Stojewsko – Gruszczyn, około 400 metrów od zabudowań. Zadaniem drugiej grupy (dwie drużyny) było otoczenie wioski poza opłotkami tak aby nikt z niej nie uciekł po pomoc. Trzecia grupa pod dowództwem ppor. „Ludwika” zajęła się zebraniem mieszkańców wioski na jednym z podwórek, gdzie pilnował ich strzelec „Zawisza”. Grupa ta miała także przeprowadzać rewizje, odbierać broń i odzież.

     Akcja przebywała sprawnie i bez problemów. Spokój zakłóciło jedynie zajście na ubezpieczeniu. Od strony Krasocina, stromym zjazdem, zjeżdżał rowerem żołnierz niemiecki. Kiedy znalazł się w odległości 30 metrów od ubezpieczenia jeden z żołnierzy wezwał go do zatrzymania się. Niemiecki żołnierz (być może syn jednego z kolonistów) nie zatrzymał się, ale skręcił w rów i uciekł w zarośla po drugiej stronie drogi. Jeden z żołnierzy ubezpieczenia strzelał za nim z pistoletu maszynowego, ale zapewne bez skutku.

Tadeusz Żurek "Sokół"

     Około godziny 19, gdy było już ciemno, do ubezpieczenia dotarł goniec od dowodzącego akcją, który nakazywał zwinięcie ubezpieczenia i dołączenie do głównych sił oddziału bowiem akcja jest już zakończona. Drużyna ubezpieczenia po przejściu około 200 metrów zorientowała się, że jej śladem idą cztery nieznane osoby. Zmrok utrudniał rozpoznanie dlatego pozwolono im podejść na kilkadziesiąt metrów i wtedy wezwano do zatrzymania. Odpowiedzią był huraganowy ogień otworzony przez napastników, a jak się za chwilę okazało także przez Niemców idących w tyralierze wzdłuż drogi. W powietrzu znalazły się rakiety oświetlające teren co jeszcze bardziej utrudniło obronę partyzantom, którzy znaleźli się w odkrytej przestrzeni. Od niemieckich strzałów padł celowniczy jednego z rkm Tadeusz Żurek „Sokół”, a jego amunicyjny Witold Lipski „Lipa” został ciężko ranny, tak samo jak Stanisław Wnuk „Orkan”. Nie strzelał także drugi z rkm, który się zaciął. Sytuację ratował ppor. „Ludwik”, który na czele części partyzantów natarł na Niemców. Ci nie czekając na dalszy rozwój sytuacji wycofali się.
     Oddział także wycofał się z wioski zabierając zabitego „Sokoła” oraz rannych „Lipę”, „Orkana” i Jacka Brandta „Zawiszę” (ten ostatni pilnował kolonistów na podwórku i słysząc pierwsze strzały wybiegł na drogę, gdzie dostał postrzał w głowę). Zabrano także zarekwirowane materiały oraz 16 karabinów.

Jesień 1943 r. - likwidacja zdrajcy

     Jesienią 1943 r. Stefan Bojaś "Niedźwiedź" likwiduje razem z „Iskrą” we Fryszerce (Skałka Niemiecka) mieszkańca o nazwisku Połzuń za współpracę z okupantem. Akcja miała miejsce już na terenie Placówki Oleszno, ale wykonano ją zapewne w porozumieniu z miejscowymi strukturami. 

13 czerwiec 1944 r. – opanowanie stacji Ludynia

Władysław Polewski "Sosna"

     Oddział partyzancki AK Mieczysława Tarchalskiego "Marcin" opanował stację kolejową Ludynia na linii kolejowej Kielce-Włoszczowa. Do akcji oddział wymaszerował z obozowiska na Krogulcu o 6 rano w sile dwóch plutonów: I ppor. Władysław Polewski „Sosna” i II ppor. Michał Michalski „Skała”. Akcja miała zostać przeprowadzona tuż przed wjazdem zapowiadanego pociągu, który zamierzano opanować. Pluton „Skały” ubezpieczał akcję od strony drogi Włoszczowa – Krasocin. Pluton „Sosny” zajął miejsce przy torze na wypadek gdyby konwój pociągu stawiał opór. Samą stację miał opanować Jan Solecki „Barwicz”, który dobrał sobie czterech żołnierzy. Byli to: sierżant Mieczysław Gredka „Zeus”, st. strz. Romuald Jędrych „Jacek”, strz. „Wilk” i strz. Stanisław Drzewicki „Wrona”. Do działań przystąpiono kwadrans przed przyjazdem pociągu. Plutony zajęły wyznaczone stanowiska, a „Barwicz” zniszczył urządzenia stacyjne (zabrano maszyną do pisania, datownik i kasetkę z pieniędzmi). Opuszczono semafor i zatrzymano pociąg transportowy Wehrmachtu. Z powodu upału eskorta dwóch samochodów przewożonych pociągiem jechał porozbierana i jej rozbrojenie przebiegło bez problemów. Zdobyto 4 karabiny, granaty, amunicje oraz 4 kanistry benzyny. Spalono cały skład pociągu, w tym 4 samochody wojskowe. W magazynach przy stacji spalono elementy baraków oraz skład desek.

19 czerwiec 1944 r. – Sułków rozbrojenie Niemców

     Patrol wydzielony z oddziału partyzanckiego AK Mieczysława Tarchalskiego "Marcin" pod dowództwem ppor. Zygmunta Szpaka „Stefan” urządził zasadzkę na Niemców pod wsią Sułków. Bez strat własnych zlikwidowano dwóch nieprzyjaciół i zdobyto dwa karabiny.

27 lipca 1944 r. - drugie opanowanie Stojewska

     Większość materiałów podaje, że akcja została przeprowadzona 28 lipca 1944 r., ale to niemożliwe bowiem tego dnia Niemcy ewakuowali ze Stojewska kolonistów. Z dużym prawdopodobienstwem możemy przyjąć, że partyzanci opanowali Stojewsko 27 lipca (istnieje też możliwość, że akcja miała miejsce 26 lipca).

     W połowie lipca wywiad AK ustalił, że okupanci wydali decyzję o ewakuacji na zachód kolonistów niemieckich zamieszkujących wieś Stojewsko. Postanowiono ponownie przeprowadzić akcję opanowania miejscowości i zabrania dobytku oraz broni. Do przeprowadzenia akcji wyznaczono jeden pluton oddziału partyzanckiego AK Mieczysława Tarchalskiego "Marcin", a dowództwo nad całością objął ppor. Jan Solecki „Barwicz” (kwatermistrz oddziału).
Koloniści, swoje, bardziej cenne przedmioty zgromadzili w kościele gdzie nocowali starsi, uzbrojeni, mężczyźni pilnując dobytku. Podczas dnia bezpieczeństwa Niemców strzegła wystawiana przez nich warta umiejscowiona w posterunku. W nocy obserwator przenosił się na wieżę kościoła.
     Akcję zaplanowano przed godziną policyjną (22) kiedy koloniści nie znajdowali się jeszcze na stanowiskach. Około godziny 21 partyzancki oddział dotarł na miejsce. Drużyny zajmowały wyznaczone stanowiska w tym ubezpieczenie akcji od strony drogi Łopuszno – Krasocin. Najważniejszym zadaniem było rozbrojenie wartownika. Poszło to łatwo bowiem był nim tego dnia kilkunastoletni syn jednego z kolonistów – Brochman. Sprawne przeprowadzenie tej części zadania uniemożliwiło zaalarmowanie pobliskich niemieckich posterunków i samych kolonistów. Bez strzału rozbrojono także kolonistów grupujących się na noc w kościele. Od tej chwili poszczególne grupy partyzantów przystąpiły do wykonywania swoich zadań. Drużyny które wcześniej otaczały wioskę wkroczyły do niej. Jedna wypędzała z domów Niemców i gromadziła ich na podwórku kolonisty Kocha, gdzie przyprowadzono także tych z kościoła. Pilnowaniem wszystkich zajmowała się kolejna grupa partyzantów. Wreszcie ostatnia ładowała na wozy niemiecki dobytek. Szło to sprawnie bowiem większość cennych przedmiotów była złożona w kościele. Zabranego dobytku było tak dużo, że partyzanci dodatkowo zarekwirowali dwa wozy. Na zakończenie akcji mężczyzn zamknięto w budynku posterunku, a kobiety i dzieci w kościele (uwolnieni zostali dopiero rano przez Polaków którzy przyszli do pracy). Oddział z zarekwirowanym dobytkiem opuścił wioskę. Poza dobrami materialnymi zdobyto 16 karabinów i rkm (nie wszystkie materiały potwierdzają fakt zdobycia tego ostatniego).

28 lipca 1944 r. -pacyfikacja Stojewska

     Prawdopodobnie 27 lipca Stojewsko zostało opanowane przez pluton z oddziału partyzanckiego AK Mieczysława Tarchalskiego „Marcin”. Oddział bez walki zdobył broń i wiele sprzętu który koloniści przygotowali do wywiezienia. Na zakończenie akcji mężczyzn zamknięto w budynku posterunku, a kobiety i dzieci w kościele. Zostali oni uwolnieni rano przez Polaków którzy przyszli do pracy.
     Po uwolnieniu koloniści poinformowali władze niemieckie o całej sytuacji. Jeszcze w godzinach porannych do wioski przyjechali funkcjonariusze z posterunku (prawdopodobnie z Krasocina) i nakazali zabrać kolonistom resztę swojego dobytku ( z każdego domu można było zabrać nie więcej niż dwa konne wozy). Pod zbrojną ochroną rozpoczęli oni ewakuację na zachód.
     Niemcy nie byli w stanie zabrać na wozy całego swojego dobytku więc zanim opuścili wioskę mieli zawrzeć, zapewne nie wszyscy, niepisaną umowę z pracującymi u nich Polakami, aby ci opiekowali się ich pozostawionym dobytkiem. Zapewne liczyli, że po zakończeniu wojny powrócą do domostw. W wiosce i okolicy mieszkało kilka polskich rodzin, które po odjeździe kolonistów poszli do ich domostw. Niektórzy korzystając z okazji zabierali z opuszczonych domów pozostawione artykuły żywnościowe. Znaleźli się jednak i tacy którzy wywozili z domostw nawet meble.
     Zapewne taki widok zobaczyli dwaj Niemcy, którzy przyjechali do Stojewska w tym czasie. Nie byli to żołnierze, ale prawdopodobnie policjanci. Na samochodzie którym przyjechali byli skuci kajdankami dwaj mężczyźni: Józef Stramski i Władysław Orlikowski (syn sekretarza Gminy Krasocin). Nie wiemy jaki był cel ich wizyty w Stojewsku, ale zapewne zameldowali oni swoim przełożonym o sytuacji w wiosce.

     Około godziny 16 po południu do wioski przyjechała grupa około 15 Niemców w samochodzie i na motocyklach. Byli wśród nich: Robba – kolonista i żandarm z niedalekiego Antonielowa znany ze swojego okrucieństwa względem Polaków, Ginter – mieszkaniec Stojewska, szesnastoletni syn wójta Krasocina oraz Koch – kilkunastoletni syn kolonisty. Kolumna zatrzymała się koło kościoła, a następnie podzieliła na dwie części: motocykliści pojechali na koniec wsi, a pozostali odwiedzali kolejne domy kolonistów. To właśnie ta grupa zaczęła strzelać do każdego, kto na ich widok rzucał się do ucieczki. Pierwszy zginął Antoni Łaszek pracujący u pierwszego od drogi kolonisty Wagnera. Widząc Niemców zaczął uciekać w kierunku lasu, ale nie dobiegł do niego. Widząc to uciekać zaczęły do lasu także inne osoby pracujące na polach. Zginęli wtedy: rodzeństwo: Klimków i Siwków, Leokadia Pasińska i Weronika Wilk. Kolejnymi ofiarami była rodzina Stańczyków, pracująca u kolejnego Niemca – Gintra. Trójkę dzieci zabił 16-letni niemiecki oprawca. Kolejne osoby (Bolesław Majecki i Władysław Lis) przebywające na podwórzu jednego z opuszczonych domów także zaczęły uciekać na widok Niemców, ale zanim znaleźli schronienie na wzgórzach dosięgły ich kule.
     Jadący motocyklem żandarm Robba zobaczył wóz załadowany meblami. Jechał nim Stanisław Kowalczyk, który na widok Niemca zeskoczył z wozu i zaczął uciekać przez pole obsiane owsem. Pociski były jednak szybsze od niego. Konie z wozem spłoszone strzałami pobiegły do niedalekiego domu Stanisława który znajdował się na końcu wsi od strony Podleska. Ich śladem pojechał Robba. Na podwórku Kowalczyków gdzie wjechał wóz zobaczył ich kuzyna: Gołdyna do którego zaczął strzelać, na szczęście niecelnie. Żandarm przeszukał także trzy pozostałe polskie domostwa stojące w tej części wsi (należały one do: Teperów, Łaszków i Piechowskich). Nie znalazł nic co mogło pochodzić z domów kolonistów więc pojechał dalej. W Podlesku odnalazł kolejny wóz z meblami. Stał on w gospodarstwie Śliwków, ale do dziś nie wiadomo kto go tam zostawił. Żandarm nakazał trzem przebywającym w domu kobietom (matka i dwie córki) pchać załadowany wóz na miejsce zbiórki pod kościół. W połowie liczącej około kilometra drogi, licząca 66 lat Marianna upadła i została przez żandarma zabita. Zrozpaczone córki dopchały wóz przed kościół, ale i one zostały tam zastrzelone.

     Ostatecznie tego tragicznego dnia zabitych zostało 11 osób z Brygidowa, 5 osób z Podleska i dwie osoby ze Stojewska. Byli to:
Weronika Bubis - żyła lat 23,
Janina Klim - żyła lat 20,
Leon Klim - żył lat 17,
Tadeusz Klim - żył lat 15,
Stanisław Kowalczyk - żył lat 44,
Stanisława Kukla - żyła lat 17,
Władysław Lis - żył lat 18,
Antoni Łaszek - żył lat 28,
Bolesław Majecki - żył lat 37,
Leokadia Pasińska - żyła lat 15,
Florentyna Siwek - żyła lat 41,
Władysław Siwek - żył lat 50,
Otolia Stańczyk - żyła lat 20,
Stanisław Stańczyk - żył lat 15,
Władysław Stańczyk - żył lat 18,
Marianna Śliwka - żył lat 65,
Władysława Śliwka - żyła lat 28,
Weronika Wilk – żyła lat 14,
     Ciała pomordowanych zostały przez ich rodziny pochowane w nocy, w zbiorowej mogile koło wsi Podlesko. Ekshumacji ofiar mordu dokonały rodziny pomordowanych w marcu 1945 r. Po zidentyfikowaniu poszczególnych ciał przez ich rodziny, szczątki ubrane w jasne tuniki zostały umieszczone w drewnianych trumnach, a następnie przewiezione i pogrzebane na cmentarzu w Krasocinie.

     Jak niestety często bywa, także w tej tragedii, mamy zagadkę.  W relacji kilku świadków znalazły się zapiski, że tego dnia zamordowano w Stojewsku jeszcze co najmniej jedną osobę. Według świadków Niemcy przywieźli ze sobą i zastrzelili kobietę która prawdopodobnie była łączniczką AK.  Podczas ekshumacji zwłok hipoteza ta nie została potwierdzona. Badający miejscową historię Krzysztof Tkaczyk i Marek Teper uważają jednak, że być może świadkowie mają rację. Według relacji Stanisławy Kowalczyk łączniczka (oraz jeszcze jeden nieustalony mężczyzna) została zastrzelona w Stojewsku przez Niemców na początku wioski od strony drogi Łopuszno – Krasocin. Jej (możliwe że ich) ciało zakopano przy drodze, a nie razem z innymi w zbiorowej mogile. Potem szczątki przeniesiono na cmentarz w Krasocinie. Zgodnie z tą hipotezą feralnego 28 lipca 1944 roku zginęło w Stojewsku 20 osób. Przynajmniej część argumentacji znalazła posłuch bowiem na pamiątkowej tablicy na cmentarzu zamieszczono informację, że w Stojewsku została także zamordowana łączniczka NN.

Żołnierze placówki

Na podstawie dostępnych materiałów ustalamy listę żołnierzy placówki. Jest ona niepełna dlatego prosimy wsystkich o informacje o osobach które pominęliśmy:

Bartosik Wincenty „Sokół”, Sułków,
Bojas Józef, Borowiec,
Bojas Stefan "Niedźwiedź", Borowiec,
Celejowska Antonina „Matka”,
Celejowski Tadeusz „Iskra”,
Celejowski Stefan, Czostków,
Ciszek Stefan „Dłużyński”, Sułków,
Cabaj Lucjan „Czyżyk”,
Cabaj Jan „Bagatela”, Czostków,
Doborz Stanisław „Bartek”, Czostków,
Dobrzański Stefan „Zawzięty”, Czostków,
Dobosz Stanisław „Bartek”, Czostków,
Dobrzański, Czostków,
Dymański Darek „Wrzos", Krasocin,
Fatalski – Skałka – która placówka
Gajdziński Jan „Orzeł”, Borowiec, 
Głowacka Zofia „Zośka”, Krasocin, 
Goszczyński Aleksander "Dąb", Sułków,  
Gretka Piotr, Gruszczyn,
Gretka Władysław, Gruszczyn,
Jasnos Stanisław „Woda”, Krasocin,
Jasnos Tomasz „Huragan”, Krasocin,
Jasnos Piotr, Krasocin,
Jasnos Leokadia, Krasocin,
Kaliszewski Władysław „Ryzykant",
Klim Ignacy "Mały", Sułków,  
Klimczyk Stefan „Miś”, Karolinów,
Kozłowski Stanisław, Gruszczyn,
Kowalczyk Stanisław „Dąb”, Czostków, 
Kehl Bartłomiej "Piast",
Lis Stanisław „Stokrotka”, Krasocin,
Lis Bolesław "Sęp",
Łaganowski Piotr „Wierny”, Czostków,
Łapot Feliks „Dzielny”, Krasocin,
Łapot Feliks „Kruszyna”, 
Łapot Stanisław, Krasocin, 
Łapot Stanisław „Niezdobyty”, Sułków, 
Marcinkowski Julian, Lipie,
Mączyński Tadeusz, Lipia Góra, 
Migacz Mieczysław „Rybicki”, Czostków,
Madej Kazimierz, Ludynia,
Malicki Stanisław „Dzielny”, Krasocin, 
Malicki Jan „Kaktus”, Sułków, 
Malicki Stanisław „Bałtycki”, Sułków, 
Mazur Władysław, Brygidów, 
Młyńczak Witold, Brygidów,
Nawrocki Bogusław „Jopek”, Krasocin,
Orzeł Stefan „Wierny”, Czostków, 
Pasiński Teofil „Zefir”, Krasocin,
Pasiński Józef, Krasocin,
Pawłowski Lucjan, Krasocin, 
Piechowski Bolesław, Brygodów, 
Piech Roman, Brygidów,
Piech Stanisław, Brygidów,
Piaseczyński Jan, Gruszczyn,
Piechowski Stanisław, Krasocin, 

Poznański Mieczysław „Mucha”, Krasocin, 
Podgórski Feliks „Gienek”, Czostków, 
Rytlewski Edward „Ryś”, Czostków, 
Ptak Edward, Wojciechów, 
Sękowski Ryszard, 
Sornat Stanisław „Kula”, 
Strzelec Stefan „Śmiały”, 
Szałański Bolesław "Sosna", Sułków, 
Skrobisz Antoni, Krasocin, 
Świeboda Jan "Maciej", Sułków, 
Świeboda Józef „Topola”, Gruszczyn, 
Świeboda Katarzyna, Sułków, 
Tłustochowicz Antoni „Zadziorny”, Sułków, 
Tłustochowicz Stanisław "Kaktus", Sułków,  
Trybek Jan "Marny", Sułków,  
Waligórski Bolesław „Renifer”, Ludynia, 
Wawrzykowski Piotr, 
Wilk Jan, Krasocin, 
Więckowicz Jan, Ludynia, 
Włoch Bolesław „Śmiech”, Brygidów, 
Włodarska Janina „Jeleń”, Borowiec, 
Włodarska Julianna „Cyranka”, Borowiec, 
Włodarski Stefan "Jesion", Sułków, 
Wojciechowski Stanisław „Drąg”, Ludynia, 
Wojciechowska Maria, Ludynia,
Wróbel Jan „Modry”, Czostków,
Wolski Henryk „Wolny”, Ludynia, 
Wolski Michał „Długi”, Czostków, 
Wojtasik Janina, Krasocin,  
Ziental Genowefa „Bystra”, Krasocin, 
Ziental Jan „Wąchacz”, Krasocin, 
Ziental Stanisław, Krasocin, 
Zatoński Józef, Krasocin, 

Złotnicka Jadwiga, Krasocin,
Złotnicki Stanisław, Krasocin, 

Źródła

Opracowując powyższy materiał korzystaliśmy z następujących źródeł:

Borzobohaty W.: Jodła,
Felcman S.: Podwójna gra,
Lis J., Kapczyński W., Niedbał J.: Kryptonimy „Hetman” i „Chrobry” Armii Krajowej,
Szałowski A.: Żołnierze z moich stron,
Tkaczyk K., Teper M.: Historia wsi Stojewsko,
Tarchalski M.: Wspomniena

Wróć